Marzenie o sierpniu
Marzec 6, 2010

Najpiękniejsze wieczory ma sierpień, robi się ciemno o odpowiedniej porze, czyli ok. 20-stej. Bezchmurne niebo połyskuje tysiącem gwiazd, od których nie można oderwać wzroku. A już księżyc, jego srebro hipnotyzuje i dodaje sił witalnych. Takie wieczory grzechem jest przeżywać w samotności, ale też można je przeżyć, czasami nawet trzeba. No bo jakie ma się wyjście, gdy w pobliżu same “niewłaściwe” osoby?
A taka osoba przy boku to męka i profanacja tej chwili.
Świerszcze… świerszcze grają wtedy najgłośniej, najmocniej. Dziwne, że nie jestem świerszczem, przecież chciałabym zagrać razem z nimi… Gdy zamykam oczy czuję ciepło minionego dnia, orkiestrę w wysokich trawach, gdzieś obok, księżyc jak rozkazujący władca wśród gwiazd, jego poddanych. Twoja dłoń wtulona w moją i ta mała ławeczka, na której udało nam się przysiąść…
Rany, jakie ja głupoty wypisuję! Zapomniałam wczoraj opublikować, czytam… i wymiękam. No cóż, to tęsknota jakaś, za ciepłem zapewne.
Tańcz mnie po miłości kres…