Mój jest…
Marzec 5, 2010
Ten kawałek jest naprawdę mój. Tylko… co mi po nim? Ten kawałek to nieskończona ilość pytań i przesłaniających je znaków zapytania. Czasem czuję pełnię życia i jego tętno, czasem zdziwienie, że to serce i te myśli, krążące wokół mnie jak po orbicie, należą do tego ciała przed lustrem. Czasem nie wyobrażam sobie, że mogłabym przestać istnieć, czasem wydaje mi się, że nie należę do tego świata. Pewne elementy są mi bliskie, ale ta bliskość jest tak ulotna. Co jakiś czas powracam do tego samego przemęczenia myśli, do tej samej bezsilności i bezradności, chociaż nikt by o mnie tego nie powiedział. One są dla mnie, ta słabość jest tylko dla mnie, inni są za słabi by móc ją dostrzec i zrozumieć.
“Śniegowa kula” – Mariola Ptak
A miała już być wiosna. Co ten śnieg robi za moim oknem? Dlaczego przyniósł ten ciężar myśli i pesymizm, których nie znoszę? Te zmiany pogody zawsze niemiłosiernie przypominają mi o zjednoczeniu z naturą, że jestem jej częścią i zależę od niej. Dobrze, tylko czemu to jest tak przykre i ponure uczucie?
Dziś smażyłam rybę, bez przekonania, bez tej ślinki i ochoty jej schrupania, ryż był sypki i smakowity, smakował najlepiej i jeszcze ten kiszony ogóreczek, którego nie chciało mi się kroić. Obiad jak obiad. Małej musiałam zrobić ryż na słodko, z dżemem wiśniowym domowej roboty, jogurtem i odrobiną cukru.
- Pyszne było – usłyszałam.
Dobrze, że jej jest dobrze, pomyślałam.
Tańcz mnie po miłości kres…