Głos
Styczeń 29, 2010
Czasem zastanawiam się po co się trudzić, by wypowiedzieć to co się kryje w środku, gdy chciałoby się wykrzyczeć, skoro i tak nie można napisać wszystkiego wprost i do końca. Zawsze jest jakaś granica nie do przekroczenia. Zdarza się, że nie wszystko da się wyrazić słowami, bo myśl jest utkana z ciasnej sieci innych myśli, powiązana i skrępowana tak zawile, że trudno za nią nadążyć, a cóż dopiero ubrać w słowa i spróbować opowiedzieć. Im więcej się wypowie, im częściej poczuje się, że właściwie nie ma się nic do powiedzenia, tym większe kiełkuje w środku odczucie, że coś jeszcze pozostało. Podąża się za tym czymś nieokreślonym, jak zagubione, a jednocześnie na nowo narodzone dziecko, z błyskiem w oku, z nadzieją w sercu, z celem nieokreślonym, ale wystarczająco tajemniczym i pociągającym, by czuć że właśnie się żyje.
Dobrze jest czasem zdać się na słowa napisane przez kogoś innego, a oprawione w muzykę, przy której kwitnie i pulsuje nasza dusza. Wtedy wyraża się wszystko i nie jest ważne jakimi słowami, nie muszą nawet pasować, choć może i są idealne. Wszak może zdarzyć się, że są.
“Słyszę twój głos w wietrze
I słyszę jak wołasz moje imię
“Słuchaj moje dziecko” mówisz do mnie
“Jestem głosem twojej historii”
“Nie bój się – chodź ze mną”
“Odpowiedz na moje wezwanie, a ja puszczę cię wolno”
Jestem głosem wiatru i lejącego deszczu
Jestem głosem głodu i bólu
Jestem głosem, który zawsze cię woła
Jestem głosem i nim pozostanę
Jestem głosem w polu gdy lato odchodzi
Tańcem liści kiedy jesienny wiatr wieje
Nigdy nie spałem przez cały czas w długie zimowe wieczory
Jestem siłą, która w wiosenny czas rośnie
Jestem głosem przeszłości, która zawsze będzie
Napełniam się smutkiem i krwią w moich polach
Jestem głosem przyszłości
Zabierz mi twój pokój, zabierz mi twój pokój
I moje rany będą wyleczone… “
Tańcz mnie po miłości kres…