INACZEJ ?
Styczeń 24, 2010
Ociężałe ręce, lekko podmarznięte, nogi ciągle zmęczone ciężkim obuwiem, po upływie kolejnego dnia. Uśmiech goryczy, albo też zadowolenia z tego co właśnie się wydarzyło. Chwile radości czasem się splatają, ale i smutki, niepowodzenia lubią chodzić nie tylko parą, także i “kupą”. Niezależnie jednak od tego co się wydarzyło, w danym dniu, zmęczenie jest jednakowe, powtarzalność i cykliczność, tego co minęło, jest nużąca. Nawet kiedy rzucam się w wir spraw i jestem w ich centrum, a ilość problemów, czy uciech jest duża, nawet wtedy czuję ten powtarzalny schemat, w którym zamknęłam się na własne niby życzenie. Nie cierpię tych ramek, uciekam od nich, gdy ktoś chce mi je narzucić. Ale jednocześnie nakładam je sama każdego dnia, jakby wbrew sobie, jakby przeciwko sobie samej…
Chciałoby się czasem uciec, oddzielić się ścianą od tego co już minęło, wymazać wspomnienia i zacząć od nowa. Tylko po co? Przecież i tak dążenia zaprowadzą do podobnego miejsca. A może… możliwe jest INACZEJ?
Tańcz mnie po miłości kres…