Ale Ty…
październik 30, 2009
Chciałam coś napisać, specjalnie dla Ciebie,
ale tępota dnia codziennego zagłuszyła mój przekaz,
przygasiła ogień, zatarła jasność tego co oczywiste,
poszarpała moje wnętrze zostawiając zagubienie.
Kolejny sznur pereł potoczył się po podłodze
i nikt nie znalazł siły, ani chęci, by złączyć go w całość.
Ale Ty… Ty przecież wiesz…
Słowa w mej głowie
październik 10, 2009
Słowa zamknięte, opierające się z lekka o ściany mej głowy,
czasem napierające niemiłosierne, chcące się wydostać…
Najgorzej, gdy dusza krzyczy głośniej, by pomóc im to zrobić.
Kamienna twarz codzienności, kontrolowane słowa,
myśli ukierunkowane ku celom, a tych więcej i więcej,
im więcej myśli napierających, tym więcej celów wytyczanych.
Albo podołam, albo padnę trupem, ale padając będę gorąca…
Słowa zamknięte, opierające się z lekka o ściany mej głowy,
czasem napierające niemiłosierne, chcące się wydostać…
Najgorzej, gdy dusza krzyczy głośniej, by pomóc im to zrobić.
Kamienna twarz codzienności, kontrolowane słowa,
myśli ukierunkowane ku celom, a tych więcej i więcej,
im więcej myśli napierających, tym więcej celów wytyczanych.
Albo podołam, albo padnę trupem, ale padając będę gorąca…
Kawiarenka
wrzesień 29, 2009
Kawiarenka w obcym mieście, zapach kawy i nieoczekiwany chłód za oknem, wraz ze spływającymi kroplami deszczu. Pytanie kołatające się mimochodem – Dlaczego akurat dzisiaj musiała się tak schrzanić pogoda? – ciche pytanie i nadzieja, że ten dzień może być jeszcze tym najlepszym, pomimo deszczu, pomimo zimna, najgorętszym. Bo dzień to nie tylko te krople na zewnątrz, to jeszcze stan ducha. Ktoś puścił cichą muzykę, fortepian, skrzypce i czasem trąbka, to jakiś fragment jazzowy, podobało jej się, kiedyś nie lubiła jazzu, ale teraz… teraz wydawał się piękny, właściwy i na miejscu. Dziwny spokój duszy przeplatał się z głęboko skrywanym zdenerwowaniem, takie uczucie, że coś pójdzie nie tak, zaraz odrzucane, a dodające przyprawy oczekiwaniu. Oczekiwanie ma swoją wymowę, taka chwila powinna czasem się przedłużyć, nie chodzi o spóźnienie osoby oczekiwanej, ale o to, że potem zostaje na długo w pamięci. Bo niektóre chwile są pojedyncze i wyjątkowe, nigdy się nie powtórzą jeszcze raz, nigdy już nie przeżyje się podobnego napięcia, nigdy nie odczuje się podobnego nastroju…
I tylko szkoda, że nie można do nich wrócić i przeżyć jeszcze raz.
*
“Waiting” - Michalina Czarniecka
Po prostu bądź
wrzesień 27, 2009
Ta cisza ma swoją pełnię,
jakieś dziwne zadowolenie
to oczekiwanie ma głębię,
która zaskakuje wynikiem końcowym
daje uczucie na wskroś dziwne
ogrom wyzwolenia i przyzwolenia
brak jakiegokolwiek skrępowania,
brak stresujących zobowiązań
uwolnienie od samouwielbienia
z jednoczesnym czerpaniem radości
radości z istnienia kogoś obok.
Po prostu bądź…
Renata Brzozowska – “Czerwone Tango”
Chciałabym, chciała…
wrzesień 20, 2009
*
Chciałam być tajemnicza i wyjątkowa,
Chciałam pozostać symbolem seksu,
Chciałam być zmysłowa, porywająca,
Chciałam uwodzić i kusić bez końca,
Chciałam… może byłam.
Tylko nie wiem czy mi wyszło,
kiedy bardzo chciałam…
*
Będę?
wrzesień 20, 2009
Wyfroterowała parkiet w małej salce,
wszystkim co miała na sobie,
zakręciła wodę zlewającym boisko do tenisa,
nie byli zachwyceni,
obleciała wszystkie możliwe drabinki, przejścia
i zrobiła słodką minkę:
- Jestem taka mała-duża, wiesz?
*
William Bouguereau
“The First Kiss “ – Detail
*
Najgorzej jest kiedy nie masz sił, chcesz odpocząć, a jakiś brzdąc ma właśnie ochotę po Tobie poskakać. Albo zajęcia dodatkowe, opłacasz, musisz czekać po pracy na delikwenta, a on zapomina Ci nawet zadzwonić, że dziś na zajęcia nie pojechał. Dlaczego? A pewnie film fajny leciał. No więc musztra codzienna, jak w wojsku, rozliczenia, kamienna twarz, sprzątanie, układanie klocków codzienności. Miło by było być czasem luzaczką, taką dobrą mamusią, czasem odpuszczam i jest święto. Jednak to dobry trening i dla mnie samej, aby mobilizować ich muszę mobilizować siebie, ale kiedy odpuszczam, za bardzo, przepadam we własnych wkurwach. Jest jednak coś takiego jak satysfakcja, kiedy efekty zaczynają być widoczne z każdej strony, wiem że przez to będę krócej żyła, takich jak ja padających na zawał jest masa, ale żyć by egzystować? Dla siebie? Tego nie chciałam, choć czasem marzę o ciszy i spokoju. Tutaj nawet nie mogę zapytać – Dlaczego ja? – bo z własnych wyborów. Mam jeszcze nadzieję, że to się ustabilizuje, że będzie coraz lżej, że dzieci będą starsze i będę mogła realizować swoje zamiłowania, przede wszystkim będę miała na to siły. Będę?
*
Wśród ciszy i pragnienia
wrzesień 17, 2009
*
Spokój w duszy, delikatny aromat kawy o poranku,
promień słońca w sercu, poruszona jakaś struna,
oczekiwanie przepełnione falą pewności nadchodzącej chwili,
pewności tego co jest już bliskie, wcale niewymyślone.
Głębia Jego oczu, gdy właśnie się pojawi i usiądzie naprzeciwko.
Właściwie słowa nie są wcale potrzebne, są jakby zbędne,
a jednak po chwili, chce się je usłyszeć, uczucie łaskotania w uchu
kiedy już zmysły węchu i wzroku upoją się wyraźnie sobą nawzajem.
Najlepszy, najbardziej na miejscu, jest wtedy szept,
by nie zburzyć wyjątkowości nastroju, nie zburzyć czarów.
Potem już rozmawiają półgłosem, słowa wplatają się naturalnie.
Gdzieś dymi zapalony papieros, ktoś otworzy butelkę czerwonego wina,
ktoś inny uderza w klawisze fortepianu, popijając pewnie koniak,
ktoś zapali świece na stoliku, ogniki płomyków wkroczą im do oczu,
a za oknem nadchodząca noc gasi światło dnia, dawno nie na miejscu.
Drążąca dłoń trafia na drugą, rozpalone, by uścisnąć przeznaczenie,
stopa dotyka stopy, tuż pod ich stolikiem, zasłonięte czystą serwetą.
Aż wreszcie nadchodzi poranek, gdy świece już się wypalają,
a pierwsi przechodnie budzą ulicę do życia, za pobliską witryną.
*

Wojtek Siudmak – “Anatomia zmysłów”
*
Powierzchnia
wrzesień 17, 2009
*
Po szybach spływały strużki deszczu,
z oczu płynęły słone łzy w dławiącym gardło szlochu,
Miała mokre policzki, szyję, dekolt,
ręce mokre od prób powstrzymania potoku,
jakże nieporadnych i śmiesznych…
W głowie czuła pustkę, w sercu niewymowną falę tępego bólu.
Jeszcze wczoraj pytała – Dlaczego ja?
Dzisiaj nie potrafiła już pytać, nie czuła takiej potrzeby.
Nic nie czuła, poza bólem.
*
Wojtek Siudmak – “Podwójne oblicze duszy”
*
To dziwne kiedy w jednej chwili masz siłę przestawić otaczający Cię świat do góry nogami, a za chwilę brakuje Ci jej by podnieść się z łóżka. Tak niewiele trzeba, by to co nas otacza straciło jakikolwiek sens. Co z tego, że on istnieje kiedy Ty nie potrafisz go dostrzec. Najszybciej gubią nas własne myśli i przekonania, kiedy utwierdzamy się w miażdżącej nas kwestii i nie próbujemy nawet o niej nie myśleć, nie mówiąc już o podjęciu myśli o czymś zupełnie innym. Długo zastanawiałam się nad ludzką psychiką i jej wzrostem, obserwowałam ludzi i ich reakcje, przyglądałam się dzieciom, moim i tym obcym, metodom wychowawczym. Doszłam do jednego wniosku. Nie można rosnąć w siłę przebywając nieustannie w szklarni. Prawdziwą siłę ducha czerpie się nie z wiary w siebie podanej na talerzu, tak jak przekonują do tego pedagodzy. Siła powstaje, gdy czujemy upadki i uczymy się z nich podnosić. Dziecko potrzebuje nie tylko miłości, wsparcia i akceptacji, potrzebuje też usłyszeć kategoryczne NIE, potrzebuje czasem poczuć na własnej skórze konsekwencje swoich czynów. Najważniejszym jest, aby nie przesadzić w żadną stronę. By nie zahamować dziecka z powodu braku wiary w siebie, albo nie wychować go na kalekę, będącego silnym tylko w tłumie. Najtrudniej jest chyba nauczyć się, jeszcze gorzej dziecko, myślenia pozytywnego, odnajdywania w najgorszej sytuacji punktów ratowniczych. Jest ich cała masa, ale zdołowana psychika nie jest w stanie ich dostrzec. Ale jak się wypłynie, chociaż raz, na powierzchnię z głębiny, potem już nic nie jest w stanie nas złamać.
*

Tańcz mnie po miłości kres…